Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 listopada 2016

Konkursy - książki do wygrania!

Na Fanpagu ArtMagda trwają aktualnie dwa konkursy, w których możecie wygrać ciekawe książki, dzięki uprzejmości Wydawnictwa MuzaAby przejść do wybranego konkursu należy kliknąć we właściwe pytanie konkursowe. 

Mężczyzna w chwili gdy zostaje sam, Fórmanowicz, ArtMagda, recenzja, subiektywnie, Muza
Pierwszy konkurs kończy się już dziś, macie więc ostatnią chwilę, żeby się zapisać! Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: O czym myśli mężczyzna w chwili, gdy zostaje sam? :)

Do wygrania debiutancka książka Dominika Fórmanowicza, o której pisałam w poście poniżej i która zdobyła rekordową ilość waszych komentarzy - bardzo dziękuję! :* 








Tu i teraz, Mindfulness, ArtMagda, subiektywnie, recenzja, Muza
Drugi konkurs trwa do 5 grudnia, możecie w nim wygrać jeden z dwóch egzemplarzy książki "Jestem tu i teraz" Projekt Mindfulness. Aby wziąć udział w zabawie należy również odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Jaki jest twój sposób na życie tu i teraz?  










Zapraszam do wspólnej zabawy, ArtMagda. 

czwartek, 30 czerwca 2016

Recenzja "Przeznaczeni" Katarzyna Grochola, Wyd. Literackie i konkurs!

Zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje z pisarzem, który znika na kilka lat? Z pewnością pracuje nad kolejną powieścią, może próbuje sił w nowych gatunkach literackich, może chce zaskoczyć czytelnika nowatorską formą, czy wnikliwą analizą rysu psychologicznego swoich bohaterów. Jakie zmiany muszą w nim zajść, jak dalece musi wycofać się z życia publicznego, zatracić w głąb siebie, by powrócić z nową, tak znakomitą prozą, że trudno w niej odnaleźć dawnego pisarza? 


Grochola, Przeznaczeni, recenzja, ArtMagda
Katarzyna Grochola pisze od 20 lat. Nigdy nie krytykowałam jej wcześniejszych powieści, choć nie ukrywam, że nie należałam do grona fanów. Uważam jednak, że dopóki literatura znajduje odbiorców, to warto ją tworzyć. I właśnie teraz, po 20 latach twórczości pisarskiej, Grochola daje nam powieść, która karze mi inaczej spojrzeć na autorkę. Porównując jej pierwsze książki z najnowszą "Przeznaczeni" widać wyraźnie jak długą drogę musiała przejść, jak wiele zmian musiało zajść, tak w świecie w którym żyje, jak i w niej samej, jak bardzo dojrzała, wyklarowała swój styl i dopracowała warsztat. Jeżeli za napisaniem znakomitej, jednej książki, ma stać dziesięć średnich, to jest to cena jaką warto ponieść. 

Nad najnowszą powieścią "Przeznaczeni" Grochola pracowała 4 lata i jak sama stwierdziła, dopiero po jej napisaniu poczuła się prawdziwą pisarką. A ja nie mam co do tego wątpliwości. Książka jest tak misternie skonstruowana, tak dopracowana, że niemal fizycznie można odczuć trud pracy, jaka została w nią włożona. Pisanie to przecież nie bułka z masłem, to ciężka, precyzyjna dłubanina, niezliczone ilości korekt, przekreśleń, poprawień. To czasochłonny research umożliwiający oddanie danego zagadnienia jak najbardziej wiarygodnie. To walka z własnymi demonami, wątpliwościami, zniechęceniem. Dobra proza nie pisze się sama, bez wysiłku, bez poświęceń. Dobra proza wymaga czasu. Jest dialogiem z czytelnikiem, ale przede wszystkim dialogiem z sobą samym, obnażaniem się. I taka jest bez wątpienia najnowsza książka Katarzyny Grocholi "Przeznaczeni", która ukazała się w maju nakładem Wydawnictwa Literackiego

Jest to powieść wielowątkowa, autorka sukcesywnie odsłania kolejne puzzle historii Gabrieli i Mateusza, Kuby i Jerrego oraz Aleksandry. Poszczególne fragmenty są stosunkowo krótkie, co pozwala szybko przejść z jednego wątku w drugi. Akcja rozgrywa się między subtelnymi, plastycznymi opisani a wartkimi dialogami. Trzy kompletnie różne historie stanowić by mogły materiał na trzy oddzielne książki. I byłyby to dobre książki z nieszablonowymi bohaterami. Ale dopiero połączenie ich w jedną, spójność całość przenosi prozę Grocholi na wyższy poziom.

Autorka wnikliwym okiem obserwuje zachowania ludzi, ich reakcje w skrajnych sytuacjach, ich walkę z własnymi słabościami. Niezwykle wiarygodnie opowiada o piekle uzależnienia od alkoholu i gier hazardowych. Chwilami miałam wrażenie, jakbym stała za jej plecami, wychylała się lekko i niemal mogła dotknąć stołu do ruletki, czy pokera, nad którymi pochyla się wraz ze swoim bohaterem. Grochola pisze tak, jakby stała na środku kasyna, z pierwszej ręki relacjonowała bieg zdarzeń. Nic tu nie jest wydumaną fikcją literacką. Jest twarda rzeczywistość, prawdziwi ludzi ze swoimi ułomnościami i realne emocje. Pisać tak, by czytelnik zatracił się w opowiadanym świecie i nie miał co do niego żadnych wątpliwości, to wilka sztuka. Grochola ją opanowała.

Jestem oczarowana precyzyjnym językiem, chwilami poetyckim, chwilami zimnym chirurgicznym, ale zawsze tak sugestywnym, tak dobitnym, że można odnieść wrażenie, że każde słowo zostało przemyślane 100 razy, zanim zostało napisane. Jakby autorka z każdym swoim zdaniem odbywała walkę o jego przetrwanie w książce. Wiele tu perełek, jak opis rzezi Ormian widziany oczami dziecka, czy opis rozdzierającej pustki po śmierci matki Aleksandry, jak w końcu opis przedmiotów, które zdają się też odczuwać samotność. 

Książka zmusza do refleksji nad naturą ludzkiego życia, nad tym czy rządzi nami przypadek, czy przeznaczenie. Czy życiowe wybory podyktowane są świadomą intencją, czy ślepym losem? To jeden z tych tytułów, o którym podczas długich, letnich wieczorów dyskutuje się z przyjaciółmi. To książka do której się wraca, zarówno myślami, jak i dosłownie, ponawiając lekturę i odkrywając za każdym razem coś nowego.

Jestem pod ogromnym wrażeniem przemiany autorki, odwagi w pisaniu, bycia bezkompromisowym, a jednocześnie tak wrażliwym i kruchym. Warto było czekać na jej powrót. Szczerze polecam, ArtMagda. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
_________________________________________________________________________


konkurs, Grochola, ArtMagda, Przeznaczeni
Dla czytelników bloga mam niespodziankę - najnowszą książkę Katarzyny Grocholi "Przeznaczeni"! Ponieważ mam 2 egzemplarze tej powieści, to postanowiłam jednym podzielić się z wami :) Zapraszam na konkurs! 
  
Zasady konkursu:
- wystarczy tylko w komentarzu pod tym postem lub pod postem na Fanpagu odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Czy wierzysz w przeznaczenie? 
- konkurs trwa od 30 czerwca do 4 lipca 2016,
- spośród wszystkich odpowiedzi (na blogu i na Fanapgu) wybiorę jedną najciekawszą, a jej autor otrzyma ode mnie książkę "Przeznaczeni",
- nagrodę konkursową sponsoruje Wydawnictwo Literackie,
- zachęcam także do polubienia mojego Fanpage ArtMagda, choć nie jest to wymagane do udziału w konkursie. Po prostu będzie mi miło gościć was tam :)

Pozdrawiam wakacyjnie z upalnych okolic Opola, ArtMagda. 

wtorek, 24 maja 2016

Konkurs Wydawnictwa Znak - "Nadzieje i marzenia" Magdalena Kordel

Zbliża się lato. Zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Czas błogiego lenistwa, nieśpiesznych spacerów, długich wieczorów. To także idealny czas na czytanie. Latem pochłaniam ich najwięcej! Chłopcy bawią się beztrosko na powietrzu, pies biega radośnie i co rusz zaczepia mnie swoim mokrym nosem, a ja na leżaku, w hamaku, czy na kocu oddaję się bez wyrzutów lekturze. 

Jeżeli szukacie lekkiej, kobiecej powieści, idealnej na wakacyjne wieczory, to mam dziś dla was konkurs, w którym do wygrania jest najnowsza książka Magdaleny Kordel "Nadzieje i marzenia" Wydawnictwa Znak. Premiera książki 1 czerwca, ale już dziś dostępna jest w sprzedaży w księgarni znak.com.pl, gdzie na hasło KORDEL otrzymacie rabat 33% na wszystkie tytuły autorki z serii "Malownicze" i aż 60% na serię "Uroczysko"!


recenzje książek, Kordel, konkurs, ArtMagda.


Zasady konkursu:
- do wygrania są 2 egzemplarze najnowszej książki Magdaleny Kordel "Nadzieje i marzenia", po jednym na blogu i na Fanpagu ArtMagda,
- każdy może brać udział jednocześnie w oby dwóch miejscach, zwiększając tym samym swoje szanse na wygraną, 
- biorąc udział w konkursie na blogu wystarczy w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Jaka jest Twoja recepta na spełnianie marzeń? 
- konkurs trwa od 24 do 31 maja 2016,
- wyniki konkursu zostaną ogłoszone 1 czerwca br.,
- nagrodę otrzyma 2 autorów najciekawszych odpowiedzi, jednej z bloga, drugiej z fanpage,
- sponsorem nagród jest Wydawnictwo Znak

Zapraszam do wspólnej zabawy!
ArtMagda

czwartek, 19 maja 2016

Recenzja "Audrey w domu" i konkurs "Dzień Matki z Matrasem"


Z okazji zbliżającego się Dnia Matki księgarnia Matras wraz z grupą recenzentów przygotowała dla was konkurs, w którym do wygrania są rabaty w wysokości 33% na zakupy w księgarni internetowej.

Zasady konkursu:
- na 8 blogach recenzentów Matrasa znajdziecie posty opisujące literacką postać mamy, podzielone według gatunków literackich,
należy wybrać jedną kategorię, w której chciałoby się wygrać kupon rabatowy: biografia, piękna polska, piękna obca, młodzieżowa, horror, fantastyka, sensacja, kryminał,         
i w komentarzu pod postem z wybraną kategorią odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Jaką postać literacką przypomina Twoja mama? 
- 4 najciekawsze odpowiedzi pod każdym z 8 postów zostaną nagrodzone rabatami na zakupy, 
- wybrane komentarze będą publikowane na wydarzeniu na Facebooku "Dzień Matki z Matrasem",
- konkurs trwa od 19 do 25 maja,                        
- regulamin


konkurs "Dzień Matki z Matrasem", księgarnia Matras, książki, rabat 


Ponieważ moją kategorią jest BIOGRAFIA, to mam dziś dla was recenzję fascynującej biografii "Audrey w domu", która ukazała się na początku marca br. nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Biografie zazwyczaj przeładowane są datami, nazwiskami i w efekcie czyta się je topornie. Autor spisuje wszystkie wydarzenia z życia opisywanej przez siebie postaci, tworzy coś na kształt kroniki i choć wszystkie te informacje podparte licznymi fotografiami są autentyczne, to całość brzmi bezosobowo. Powód jest prosty. Brakuje emocji i uczuć, które najlepiej oddają charakter człowieka. 

biografia Audrey Hapburn, recenzja książki, Wydawnictwo Literackie, ArtMagda
Tym razem jednak trafiła w moje ręce książka zupełnie nietypowa, bo przesiąknięta emocjami, a to za sprawą młodszego syna aktorki Lucas Dotti. Nikt tak pięknie nie potrafi opowiadać o swojej matce, jak kochający syn. Dzięki niezwykłym pamiątkom, rodzinnym przepisom kulinarnym i fotografiom z prywatnego archiwum, Lucas ukazał nam Audrey, jakiej dotychczas nie znaliśmy. W jego oczach aktorka była troskliwą, czułą mamą, miłośniczką zwierząt, oddaną przyjaciółką i zagorzałą amatorką czekolady i makaronów. Ze wspomnień syna wyłania się obraz kobiety, dla której rodzina stanowiła najwyższą wartość. Każde zdanie wybrzmiewa tęsknotą za rodzinnym domem wypełnionym zapachami, śmiechem i miłością. Domem który bez Audrey nie jest już tym samym. 

Z biografii "Audrey w domu" dowiemy się o trudnym dzieciństwie aktorki spędzonym w okupowanej Holandii, gdzie zaznała głodu i cudem uniknęła śmierci. Przeczytamy również o jej karierze aktorskiej, do której podchodziła z dużym dystansem nie do końca wierząc w swój talent. Najwięcej jednak miejsca w książce zajmują wspomnienia domu rodzinnego, ciepłego i bezpiecznego schronienia, w którym Audrey uwielbiała przebywać. To właśnie dom, praca w ogrodzie, gotowanie dla rodziny i przyjaciół, zajmowanie się synem i zwierzętami stanowiło treść życia Audrey i to dla tych chwil zrezygnowała przedwcześnie z kariery zawodowej. 

Zaskoczyła mnie wielokulturowość aktorki, choć może właśnie to bycie otwartym na każdą kulturę sprawiło, że była uwielbiana przez wszystkich. Urodziła się w Brukseli, ale dzieciństwo spędziła w Holandii. Aktorską karierę rozpoczęła w Ameryce i do dziś uważana jest za ikonę kina amerykańskiego. Dom rodzinny stworzyła w ukochanej Szwajcarii. Uwielbiała włoską kuchnię i temperamentem przypominała prawdziwą włoską "mammę".   

Oryginalnym pomysłem było zbudowanie narracji wokół ulubionych przepisów kulinarnych aktorki. Książka stanowi w moim odczuciu ciekawą klamrę, podsumowanie życia aktorki. Pokazuje jak głód, który Audrey zaznała w dzieciństwie ukształtował jej osobowość, wpłynął na jej życiowe wybory i ostatecznie doprowadził do najważniejszej roli, jaką zagrała - ambasadorki UNICEF-u pomagającej cierpiącym na głód dzieciom w krajach trzeciego świata. 

Polecam bardzo nie tylko fanom aktorki, ale każdemu kto lubi dobra kuchnię, docenia życie wśród bliskich i ciepło rodzinnego domu. Dziękuję za możliwość zrecenzowania książki Wydawnictwu Literackiemu, od którego otrzymałam bezpłatny egzemplarz. 

***
Zapraszam do udziału w konkursie "Dzień Matki z Matrasem"
 i przypominam pytanie, na które trzeba odpowiedzieć 
w komentarzu pod tym postem: 
Jaką postać literacką przypomina Twoja mama?

piątek, 18 grudnia 2015

Najpiękniejszy prezent świąteczny

Dziś będzie nie o książkach, a o Świętach :) Ostatnio zapraszałam Was do portalu lubimyczytac.pl , pamiętacie zapewne? Poza bieżącymi informacjami o tym co w świecie literatury słychać i wieloma recenzjami użytkowników, znajdziecie tam także liczne konkursy, do udziału w których serdecznie Was zapraszam.

Wczoraj właśnie dobiegł końca jeden z konkursów pt: "Barwne dzieciństwo", w którym należało napisać o swoich najlepszych wspomnieniach świątecznych i najpiękniejszym prezencie z czasów dzieciństwa. W konkursie brało udział około 80 osób, z czego pięć najciekawszych wpisów zostało nagrodzonych książką i kolorowanką wyd. Adamada.

A dlaczego piszę Wam o tym w ogóle? Ponieważ udało mi się znaleźć w tej zwycięskiej piątce, z czego bardzo się cieszę i dlatego pragnę podzielić się z Wami moją radością :) Mój krótki tekst napisałam w biegu, kreśląc pierwsze co mi do głowy przyszło, szczerze, prosto z serca i wysłałam. Później o konkursie nawet zapomniałam, a wczoraj w skrzynce pocztowej znalazłam miłą wiadomość o wygranej! 


"Najlepsze prezenty to nie przedmioty, a emocje, a te budzi w nas drugi człowiek. Moim najwspanialszym prezentem dotychczas był niespodziewany przyjazd brata na Wigilię. Miałam 14 lat, pojechałyśmy z mamą na Święta do babci i całą długą drogę w pociągu rozmyślałam gdzie on teraz jest i jak spędzi ten świąteczny czas. Od dawna mieszkał już sam, w innym mieście i nie utrzymywał z nami zbyt często kontaktu (czasy bez komórek jeszcze). Gdzieś w środku bałam się, że będzie samotny w ten wigilijny wieczór... Tymczasem babcia przywitała nas jak zawsze bardzo serdecznie w progu mieszkania i bez słowa uchyliła drzwi do pokoju, w którym włączone były tylko światełka na choince. Na kanapie spał mój brat. Wspólnie spędzone kilka dni świątecznych pozwoliło nadrobić miesiące ciszy w naszych kontaktach. Nie mam pojęcia, co wtedy znalazłam pod choinką, nie pamiętam tego. Jedyny ważny dla mnie prezent siedział obok i zajadał się babcinymi pierogami z kapustą. Niespodzianka sprzed 20 lat wciąż jest żywym wspomnieniem i póki co nic nie przebiło tego prezentu świątecznego u mnie."


Przy okazji odkryłam ciekawe wydawnictwo z pięknymi książkami dla dzieci. Koniecznie tam zaglądnijcie. Adamada - dziękuję! Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam spokoju i wytchnienia w tej gonitwie przedświątecznej. 

ArtMagda.